- Nie - odparł pośpiesznie patrząc
„— Nie — odparł pośpiesznie, patrząc na Jill. — Ona.
— Pewnie nie jesteś pierwszy, który to mówi, ale do niej trudno się dobrać, chyba że sama się dobierze. Za wielu teraz na nią leci, żeby ją tak łatwo mieć. Widzisz tego grubasa w kącie No, więc on pierwszy sie do niej przywala. Próbuje Bóg wie odkąd i też jej nie dostał. Mówię ci, że będziesz musiał dobrze koło tego pochodzić.
Pluto niepewnie spojrzał na rosłego, szczupłego chłopaka, który pośrodku pokoju siedział na krześle o pionowym oparciu. Nie podobało mu się, że Jill robi oko do Davea. Takie początki prowadziły do niebezpiecznego zakończenia.
— Trzeba od razu powiedzieć mu co i jak, zważywszy że jest chłopem, a baby są kobietami — oświadczył Tay Tay. — Już raz miałem wyłamaną ścianę w stajni tylko dlatego, żem nie uważał i podprowadził ogiera pod wiatr, kiedy powinienem był prowadzić go z wiatrem.
— Gadanie niewiele pomoże — wtrącił Will. — Jak ojciec przywiózł koguta, to już będzie piał.
— Nie słuchaj go — ciągnął Tay Tay. — Wiem, co robię. Widzisz tę dziewczynę, co siedzi w środku To jest żona Bucka, na imię jej Gryzelda i można powiedzieć, że Pan Bóg nigdy nie stworzył piękniejszej kobiety. Ale ją zostaw w spokoju. Dalej ta druga, z dołeczkami, to Rozamunda, żona Willa. Do niej też się nie zabieraj. A ta, na którą patrzysz, to Miła Jill. Jeszcze nie jest niczyją żoną, ale to nie znaczy, że można ją mieć na kiwnięcie palca, bo staram się wydać ją za Pluta. Pluto to ten gruby w kącie. Tego roku kandyduje na szeryfa. Może cię zwolnię na glosowanie, jak przyjdzie pora.“(14)
<<<< Spór wybucha na nowo
| -Tak tak - bąknął Obuchowski >>>>